[PL / ENG] My Actifit Report Card: April 14 2026

in Actifit3 hours ago (edited)

obraz.png

Wtorek, kolejny dzień z życia w klatce.
Nie powiem, było bardzo dużo wspaniałych momentów i wspaniałe są te dzieci. Ale wieczorem już mi wywaliło bezpiecznik, bo to już piąty dzień spędzony w ogromnej większości w domu i trochę już jest mi z tym źle. Złe są dwie rzeczy: że jestem w tym sama, to raz, ale przede wszystkim - że spędzam kolejny dzień w zamknięciu w domu.

Tuesday, another day in life in a cage.
I won't lie, there were so many wonderful moments, and these children are wonderful. But by evening, a fuse had blown, as this is my fifth day spent mostly at home, and I'm already feeling a bit down. Two things are bad: first, that I'm alone in this, but most importantly, that I'm spending another day cooped up in the house.

Winę za to, że nigdzie wczoraj nie wyszliśmy, ponoszę pewnie w pewnej części i ja, choć ogółem był to po prostu niefortunny splot życia rodzinnego.
Rano nie wyszliśmy, bo pogoda nie była ciekawa, poza tym pochłonęły nas porządki po śniadaniu.
Kiedy pięknie wysprzątaliśmy okazało się, że to już pora drzemki Dzidzi, więc jaka hulajka, zapakowałam ją do łóżka.
Jak wstała, to pora była na obiadek.
Jak zjedliśmy obiad i się ogarnęliśmy, to wyjrzałam za okno i za oknem zobaczyłam to:

I'm probably partly to blame for not going out yesterday, though overall it was just an unfortunate twist of family life.
We didn't go out this morning because the weather wasn't great, and we were also busy cleaning up after breakfast.
After we'd cleaned up nicely, it turned out it was Baby's nap time, so I quickly tucked her into bed.
When she got up, it was time for dinner.
After we'd eaten dinner and gotten ready, I looked out the window and saw this:

obraz.png

Odpuściłam więc wyjście do czasu aż powietrze się trochę oczyści. Ale jak już się oczyściło, to dzieci tak ładnie się razem bawiły, że nie przerwałam im tej cennej chwili. A potem jak już była okazja, to było już trochę późno, więc zamiast zarządzić wyjście - to moja wina: nieśmiało zapytałam czy chcą na spacer. Nie chcieli. Normalnie to bym i wydała zarządzenie, ale już naprawdę się robiło późno, było dość ponuro i ogólnie pora była chyba się już wyciszać i zmierzać ku kolacji.

So I postponed going out until the air cleared a bit. But once it did, the children played so well together that I didn't interrupt their precious moment. And then, when I finally had the chance, it was a bit late, so instead of ordering them out – it was my fault: I timidly asked if they wanted to go for a walk. They didn't. Normally, I would have given the order, but it was really getting late, it was quite gloomy, and generally, it was probably time to wind down and head towards dinner.

I tak oto wieczorem po szóstym już z kolei dniem całym razem (pomijając półgodzinnego bieganka w niedzielę), bez widoków na to, że Mąż wróci i przejmie temat choć na chwilę, bez widoków na chwilę dla siebie czy wyjście z domu - lekutko się podłamałam, ale hej, to przecież tylko etap, zaraz dzieci wrócą do placówek, a ja dla odmiany będę się wkurzać robotą :)

And so it was that evening, after the sixth day in a row spent together (apart from a half-hour run on Sunday), with no prospect of my husband coming back and taking over the kids even for a moment, with no prospect of a moment for myself or leaving the house - I was a little devastated, but hey, it's just a phase, the kids will be back at daycare soon, and I'll be getting annoyed with work for a change :)


This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io


14/04/2026
9581
Daily Activity